|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ciekawe blogi
Ludowo
Ulubione
|
sobota, 05 maja 2012
Witajcie;) Ten miesiąc zapowiada się świetnie i mam nadzieję, że tak będzie.Już niedługo pojawi się kilka notek z recenzjami (m.in. balsam, krem,odżywka).Ostatnio pozwoliłam sobie także na małe zakupy. Życzę wszystkim udanego weekendu i ładnej pogody.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Hej jak mija Wam niedziela?Ja już się trochę nudzę , dlatego cieszę się że jutro czeka mnie praca. Mam dla Was recenzje ostatniego produktu przeznaczonego do testów.Jest to żel oczyszczający Marion.Najpierw trochę informacji z opakowania: -odblokowuje pory -eliminuje zaskórniki -usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum -matuje -polecany do skóry tłustej,mieszanej skłonnej do wyprysków i zaskórników -nie stosować go przy cerze wrażliwej i naczynkowej Wyjątkowa antybakteryjna formuła: -witamina E w kapsułkach- neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników, doskonale nawilża i uelastycznia skórę, -cynk-likwiduje stany zapalne,przyśpiesza gojenie się ran,oczyszcza skórę -botaniczny kompleks-działa antyseptycznie i przeciwłojotokowo,reguluje wydzielanie sebum -alantoina-działa regenerująco, przyśpiesza odnowę i ułatwia gojenie uszkodzonego naskórka, -nanieść na zwilżoną twarz, rozprowadzić okrężnymi ruchami, obficie spłukać wodą, Teraz porcja moich spostrzeżeń: -ładny zapach -ciekawe opakowanie oraz wygląd samego żelu -po zastosowaniu żelu pory są wyraźnie zwężone, natomiast zaskórniki nie znikają, ale zmniejszają się -złośliwe wypryski szybciej się goją, żel wysusza je -skóra jest za bardzo sucha i napięta jak dla mnie-muszę smarować ją kremem, -żel dobrze oczyszcza i matuje skórę, choć po kilku godzinach skóra zaczyna się trochę błyszczeć, ale takie są uroki mieszanej cery -gładka, przyjemna w dotyku skóra Podsumowując żel jest dobry choć w moim przypadku muszę stosować po nim krem.Żel dość dobrze radzi sobie z różnymi wypryskami, krostkami oraz z rozszerzonymi porami.Jestem zadowolona z tego produktu i będę go dalej stosować.Dzięki niemu już prawie pozbyłam się wrednej trudno gojącej się krostki.Wyprysk stał się suchy i malutki.
Żel tak jak poprzednio recenzowane kosmetyki dostałam do testowania dzięki Pani Małgorzacie :
oraz producentowi firmie Marion
sobota, 21 kwietnia 2012
Hej ;) Dziś pojawiam się z kolejną porcją recenzji.Pierwszy przetestowany produkt do gorąca kuracja do włosów z olejkami.Jest przeznaczona dla każdego rodzaju włosów.Z informacji znajdujących się na opakowaniu możemy się dowiedzieć, że kuracja ma działanie odżywcze, pielęgnacyjne oraz pobudzające porost włosów.Zawiera olejek ze słodkich migdałów oraz kokosowy, które sprawiają ,że włosy stają się miękkie, wygładzone oraz lśniące.Preparat w połączeniu z wodą wydziela przyjemne ciepło, które wzmacnia działanie aktywnych składników. Sposób użycia Niewielką ilość nanieść na wilgotną dłoń.Rozetrzeć w dłoniach w celu wydzielenia ciepła. Rozprowadzić na umyte, wilgotne włosy, wcierając w skórę głowy. Po minucie spłukać. Produkt został przebadany dermatologicznie. A teraz pora na moje spostrzeżenia;) Pierwszy plus daję za piękny zapach- nie dusi ale jest wyrazisty.Produkt jest przezroczysty i łatwo się rozprowadza. Trzeba go jedynie ostrożnie wydobywać z opakowania, aby nie rozlać.Po użyciu włosy są bardzo miękkie, sypkie, łatwo się rozczesują.Włosy są także dość puszyste więc z pewnością kuracja zadowoli osoby o cienkich włosach, które szybko klapną. Moje dość grube i falowane włosy polubiły ten produkt.Stały się po nim błyszczące i mięciutkie. Jedyne na co mogę narzekać to długie schnięcie włosów.Moje włosy jednak zawsze długo schną więc już się przyzwyczaiłam. Bardzo mi się podoba, że po tej kuracji włosy nie są ani przeciążone ani przyklapnięte.Wyglądają na ładne i gęste. Nie spodziewałam się w ogóle, że ten kosmetyk może coś dać włosom, a spotkała mnie miła niespodzianka.Z pewnością użyję tej kuracji w niedalekiej przyszłości. Teraz pora na fotorelację z kuracji ;) Te małe odstające włoski na czubku głowy zawsze mi towarzyszyły ;) Włosy falowane lub kręcone bywają niesforne. Produkt otrzymałam do przetestowania dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty z urodaizdrowie.pl:
Dziękuje również producentowi firmie Marion za bardzo fajne produkty, których wcześniej nie znałam;)
środa, 18 kwietnia 2012
Witajcie;)Otrzymałam ostatnio do testów kilka ciekawych produktów.Dziś przedstawię Wam pierwszy, który stał się moim ulubieńcem włosowym.
Jest to jedwab w spray'u Marion.Producenci obiecują świetlisty połysk włosów bez spłukiwania. Czy to się sprawdza?Zaraz Wam opowiem ;)
Najpierw informacje z buteleczki: -regenerująca odżywka bez spłukiwania do każdego rodzaju włosów,szczególnie polecana jest do włosów suchych, matowych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi, -dzięki zawartości jedwabiu i prowitaminy B5 odżywka: nadaje włosom świetlisty połysk,sprawia, że Twoje włosy będą odżywione, nawilżone i sprężyste, przywraca włosom miękkość i blask -rozpylić na umyte, suche lub wilgotne włosy,następnie dokładnie rozczesać. Informacje na opakowaniu są bardzo obiecujące jednak zawsze pochodzę sceptycznie co do wszelkich kosmetyków.Mam falowane (falowano-kręcone włosy), które lubią się puszyć oraz nie zawsze łatwo się rozczesują.Używałam już kiedyś jedwabiu do włosów z innych firm, więc miałam pewne obawy.Bardzo się jednak cieszę, że w tym przypadku jedwab okazał się bardzo przyjazny dla moich pukli.Co mogę powiedzieć o tym spray'u? Bardzo wygodna aplikacja i poręczna butelka.Opakowanie estetyczne.Delikatny i przyjemny zapach.Produkt nie pozostawia na włosach obrzydliwej tłustej powłoki jak inne produkty z jedwabiem (a miałam kiedyś takie).Włosy łatwo się rozczesują i są miękkie i pachnące.Pukle nie wyglądają na tłuste ani na obciążone odżywką. Jedwab w spray'u Marion jak dla mnie jest świetny.Włosy są błyszczące- ale nie tandetnie jak od lakieru tylko naturalnie i atrakcyjnie.Mięciutkie pukle ładnie się układają. Jest to dobry produkt dla osób z falowanymi i kręconymi włosami.Włosy nie puszą mi się po tej odżywce. Oceniam jedwab na 5 z plusem;)
Włosy po umyciu i użyciu jedwabiu w spray'u- układają się w ładne fale
Suche włosy
Moje zadowolone włosy ;) Jedwab otrzymałam do testowania od pani Małgosi z portalu urodaizdrowie:
Dziękuje również bardzo producentowi Marion
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Witajcie ;) Dziś chciałabym się pochwalić moimi nowościami.Już niedługo pojawi się ich recenzja. Jeden z produktów już użyłam i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Więcej informacji pojawi się jednak kilka dni później, ponieważ chcę dobrze przetestować produkty.A oto zapowiedź ;)
niedziela, 08 kwietnia 2012
Witajcie;) Ostatnio wpadam rzadziej na bloga, ale nie znaczy to,że się nim znudziłam.Dużo obowiązków i kilka nieprzewidzianych zmian. Chciałabym pokazać kogoś, kogo cenię i lubię. Jest to Lykke Li.
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony: www.lastfm.pl
sobota, 31 marca 2012
Witajcie;) jakiś czas mnie tu nie było,a le już wracam;)Dziś mam dla Was recenzję nowego balsamu.
Nigdy jeszcze nie miałam balsamu z tej firmy, więc spotkała mnie miłą niespodzianka. Vanille Noir Mleczko perfumowane Yves Rocher Uwielbiam kosmetyki pachnące wanilią i miałam już ich wiele.Gdy otwierałam ten balsam pomyślałam, że pewnie to kolejny waniliowe balsam pachnący bardzo słodko.Zdziwiłam się jednak w przypadku tego mleczka zapach jest inaczej waniliowy.Nie jest to jakiś przesłodzony dusiciel czy chemiczny smrodek, lecz nietypowy zapach.Słodycz wanilii jest tutaj idealna.Zapach jest naprawdę kuszący i długotrwały.Na mojej skórze zapach utrzymuje się kilkanaście godzin.Mleczko bardzo fajnie nawilża skórę.Skóra jest po nim gładka i lekko się błyszczy, jak po zastosowaniu jakiejś oliwki.Plusem jest nietłustość produktu oraz wygodne opakowanie. Co do minusów mogę powiedzieć jedynie tyle,że przy mojej miłości do waniliowych balsamów opakowanie jest zbyt małe.Mleczko wchłania się też trochę czasu. Informacja z opakowania: Mleczko zawiera składniki pochodzenia naturalnego; masło karite, woda z hamamelisu, wanilia, olejek eteryczny z pomarańczy, mandarynki i cedru. Podsumowując produkt na 5+.Mój nowy ulubieniec.
piątek, 23 marca 2012
Witajcie;) dziś początek weekendu co bardzo mnie cieszy.Dodarła do mnie także wyczekiwana przesyłka.A oto moje nowości:
Jestem bardzo zadowolona, ponieważ w końcu zamówiłam krem do twarzy oraz malinowe mydło.Do przesyłki dostałam także niespodziankę- waniliowy balsam do ciała;)
poniedziałek, 19 marca 2012
Ryc.1.Przepaski (wianki) zdobione brązowymi elementami (Nuksi, Jaunpiebalga, XI w.).
Ryc.2.Ozdoba Liwów z Ikskile (Lettlandia,XI-XII w.).
Ryc.3.1/Grób lettgalskiej kobiety z miejscowości Aizezeri. 2/Srebrne figurki kobiet z a) Tuna, b) Sibble.
Ryc.4.Rekonstrukcja paska z cmentarzyska w Laiviai ( Litwa). Pasek z brązowymi i srebrnymi okuciami (IX-X w.).
Ryc.5.Rekonstrukcja paska z cmentarzyska w Laiviai (Litwa). Pasek z sześcioma rzędami brązowych spiralek (XI w.).Pochodzi z wykopalisk z 1950 roku.
Ryc.6.Brązowa figurka z Daugmale ( Lettlandia,ok.XI w.).Przednia i tylna strona.
Wszystkie ilustracje pochodzą z publikacji: Valdemars Ginters-Tracht und Schmuck in Birka und im ostbaltischen Raum.
niedziela, 18 marca 2012
Nie szata zdobi człowieka... ale dobrze wiedzieć jak dawniej ubierano się.Dziś pojawią się ilustracje nawiązujące m.in. do jednej z notek o strojach Bałtów.
Ryc.1.Grób 79 z cmentarzyska Mezotne ( Lettlandia).Grób mężczyzny.Elementy stroju ( zapinka do płaszcza na lewym barku i mała fibula przy szyi ( do koszuli)).
Ryc.2.Rekonstrukcja stroju lettgalskiego z X w. ( grób 12, Aizkalne) Ryc.3.Rekonstrukcja stroju lettgalskiego mężcyzny z XI w. (grób 2 , Kesteri).
Ryc.4.Rekonstrukcja koszuli z grobu 3 z cmentarzyska w Radzes/ Lettlandia.Koszula z brązowymi lamelkami i zawieszką.
Ryc.5. Grób mężczyzny ( XI w.) z ozdobami na klatce piersiowej,skórzane rzemienie z brązowymi okuciami. Cmentarzysko w Selpils Lejasdopeles.
Ryc.6.Część przednia koszuli-rekonstrukcja fragmentów tkaniny z XI w. (Priednieki, Lettlandia). Ryc.7.Elementy paska z okuciami i przywieszkami z brązu z cmentarzyska w Nuksi ( XII w.).
Ryc.8. Przykład rekonstrukcji torby z miejscowości Cernigov na Ukrainie ( X w.).
Ryc.9. Rekonstrukcja dwóch chust (płaszczy) zdobionych brązowymi spiralkami z cmentarzyska w Kirti (Lettlandia, VIII i XI w.). Wszystkie ryciny pochodzą z publikacji: Valdemars Ginters- Tracht und Schmuck in Birka und im ostbaltischen Raum.
sobota, 17 marca 2012
Witajcie;) Dziś chciałabym poruszyć wątek rzeczy, które nie podobają mi się w modzie.Czasami oglądając strony sklepów widząc jakieś szałowe buty mówię- marzę o nich, ale potem stwierdzam,że przecież w takich nie da się normalnie chodzić.Buty są do noszenia a nie tylko do wyglądania i to one mają się do nas dopasować, a nie nasze nogi do nich. Jest bardzo wiele takich rzeczy niby ,,fajnych", ale po namyśle wydają się nam zbędne lub kiczowate.Rozpoczynam więc wątek modowo-urodowy- rzeczy niepotrzebne i niepraktyczne.
1.Na zdjęciach powyżej znajdują się ubrania w kolorach, które nigdy mnie nie lubiły.Wszelkie odcienie żółtego, biały, błękitny,różowy i większość odcieni fioletowego wyjątkowo mi nie pasuje.Dodatkowo jeden ze sweterków jest w paski, co jak już wspominałam wcześniej uważam za nieciekawy i niesłużący naszej sylwetce trend.
2.Beznadziejne motywy i zdobienia.Obrzydliwe kiczowate cekiny i panterkowe wzory.Cekinowe dyskotekowe niby-bluzeczki, które ujmują dziewczynom uroku i inteligencji.Nawet droga bluzka z cekinami wygląda na tanią rzecz.Amerykanizacja wszystkiego-nie wiem dlaczego mam nosić odzież z logami, które są mi obce.Nie lubię pseudo-supermena- to nie moja bajka.
3.Paznokcie zdobione różnymi wzorkami i ozdobami-kicz.Toleruję jedynie jeden kolor lakieru lu french, ale bez żadnych dodatkowych tandetnych ozdób. Wszelkie cieliste, landrynkowo różowe i fioletowe szminki- moim nieprzyjacielem.Jestem za blada do takich kolorów.
4.Jasne i wycierane jeansy-pogrubiają i skracają nogi.Wyglądają tandetnie-zalatują jakimś bazarkiem z koszmaru.Nie noszę spodni w żadne wzory- nie są ani praktyczne ani gustowne.Koszulki w dziwne wzorki (koła, kwadraty i inne dziwactwa,pop art)-omijam takie nawet w SH. Bluzki lub chusty z czaszkami-szczyt głupoty.Jak można nosić coś, co jest niejako symbolem śmierci.Uważam to za bezmyślność.
5.Kwiatowe wzory-czyżby zabrakło materiału i ktoś przerobił starą firankę lub zasłonę okienną? Rozkloszowane sukienki i spódniczki, plisy i zagęszczenie wzorów- robią krzywdę nogom.Takie ubrania są przeznaczone tylko dla chudziutkich dziewczyn. Sukienki dla dziewczyn, które nie spełniły swoich marzeń zostania baletnicą lub cukrową bezą.Ani praktyczne ani eleganckie. Coś co najbardziej mi się nie podoba skąpe bluzki lub sukieneczki bez ramiączek (mały biust-sukienka spada, duży biust-wylewa się) często są dodatkowo przykrótkie.Wszystko jest odsłonięte (wybierajmy raczej albo większy dekolt albo mini). Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.polyvore.com
czwartek, 15 marca 2012
Witajcie;) Bardzo się cieszę, że tak często odwiedzacie moją stronę. Co niedługo pojawi się na blogu: -recenzje ( płyn do kąpieli czekolada+mięta;lakier do paznokci Wibo w bardzo wiosennym kolorze) -notka zakupowo-ubraniowa -notka o ulubionych napojach Dziś małe podsumowanie kosmetycznych zużyć.Oto co wykończyłam: -piling żurawinowy Joanna -szampon do włosów farbowanych Joanna ( nie mogę go znaleźć w żadnym pobliskim sklepie;() -tonik Garnier zielony -tusz do rzęs Rimmel -maseczki oczyszczające do twarzy (z glinką zieloną, gruszkowa) Co przybyło- małe zakupy: -sweter w kolorze ciemnomorskim z dekoltem wodą (Top secret-wyprzedaż) -długi sweter w kolorze kawy z mlekiem z łatami na rękawach (Funknsoul-wyprzedaż) -pistacjowy lakier do paznokci Wibo -zestaw cieni Miss Sporty w odcieniach beżu i brązu Co chcę/muszę kupić: -krem do twarzy -balsam -nowy zapach (kusi mnie DKNY Delicious, ale nie wiem czy nowa seria zapachów już jest dostępna) -torebka Pozdrawiam wszystkich:) i życzę miłego wieczoru
poniedziałek, 12 marca 2012
Witajcie;) Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę doczekać się ciepłej i wspaniałej wiosny.Marzę o tym, aby odkopać już z szafy wszystkie cieńsze swetry i bluzki.Na wiosnę planuję zakupić trochę zielonych i czerwonych rzeczy.Nie jest to dla mnie żadna nowość, ponieważ zielony kolor zawsze uwielbiałam.Niestety w większości sklepów pojawią się teraz cukierkowe i pastelowe ubrania.Zbyt wiele pastelowych ubrań to dla mnie przesada bo w końcu nie jesteśmy niemowlętami czy małymi dziećmi, aby tak się ubierać.Jedna pastelowa rzecz w stroju wystarczy.Wszędzie atakują też paski (okropieństwo na swetrach/bluzkach/koszulkach paski i paski).Najczęściej wredne paski pojawiają się w wersji pogrubiającej, czyli wszędzie poziomo i znika nasze piękne wcięcie w tali, a sylwetka zamienia się w ociężały kloc. Drugie okropieństwo to szaleństwo kwiatowe.Nie toleruję łączek na sukienkach, a tym bardziej na spodniach.Jedyne co lubię to delikatny motyw maków na bluzkach.Łączka natomiast przypomina mi czasy, kiedy nie było dobrych zasłon czy firan.Niektórzy latem takie łączki wieszali w drzwiach, aby muchy nie wpadały tak łatwo do domu. Podobają mi się w ,, tym sezonie" motywy indiańskie na ubraniach w tym popularne aż za bardzo nawet bluzki a azteckimi wzorami.Azteków niestety trochę mało w tych produktach, a za dużo wyobraźni projektantów i niemowlęcych barw.Aztekowie nie kojarzą mi się z pastelowymi kolorami.Wystarczy ,,obejrzeć" źródła do historii tego ludu. Podsumowując bronię się przed niektórymi brzydalo-trendami i będę kupować podobne ubrania co kiedyś.
Zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.polyvore.com/ Modne nie znaczy ładne i oryginalne.Często modne buty są też niepraktyczne i niewygodne. Byłam ostatnio w SH, lecz niestety po ataku stada kobiet nie zostało nic ciekawego poza dość ładną zieloną bluzą.Nie kupiłam jej jednak, ponieważ facjata pana na bluzie przypominała mi mocną przerobioną twarz niezbyt sympatycznych przywódców pewnych państw. Pozdrawiam Was i życzę udanego tygodnia.
sobota, 10 marca 2012
Wielu z czytelników szczególnie płci żeńskiej zna stosunkowo nowy portal nie tylko- urodowy pomaderia.Większość kojarzy stronę z charakterystycznym logiem w kolorach różu, bieli i czerni, jednak niech nie myli Was różowy kolor.Pomaderia to nie tylko portal dla wielbicielek różu, ale dla wszystkich ciekawskich kobietek oraz oczywiście także panów.Za co można polubić Pomaderię?
Otóż zaraz Wam wyjaśnię. 1.Większość portali urodowych jest dość monotematyczna i nieco nudna.Na Pomaderii natomiast znajdziecie porady i informacje nie tylko- urodowe. 2.Interesuje Was tematyka bardziej kontrowersyjna np. tatuaże, body-painting czy przekłuwanie nie tylko uszu.Zajrzyjcie na Pomaderię.Znajdziecie tam porady różnych specjalistów. 3.W porównaniu do niektórych portali Pom jest bardzo aktywną stroną, gdzie regularnie pojawiają się nowości oraz nowe osoby.Nie ma tam zastoju i nudy. 4.Portal informuje czytelników o najnowszych trendach oraz kosmetykach. 5.Strona portalu jest dość przejrzysta- nie lubię jedynie różowych akcentów, ale patrząc na to okiem wielu czytelniczek - róż to modny i rzucający się w oczy kolor.Zwabia przedstawicielki płci żeńskiej, a i co niektórzy panowie chętnie patrzą na różowo ubranie panie. 6.Na Pom. nie ma nudy ani grupy ,, starych" wyżeraczek czytelniczek, które trzęsą portalem i ustalają reguły.Portalem trzęsie i rozporządza redaktor Gwiazda i jej grupa, w tym uwielbiany przez niewiasty Samiec.A skoro jest i samiec to i świeże spojrzenie ze strony płci męskiej na damskie sprawy się pojawia. 7.Czy znacie inny portal, który tak skutecznie promuje się , pojawia na ciekawych imprezach i wydarzeniach,urządza sesje zdjęciowe?Jeśli nie to poznajcie Pomaderię. 8.Mnóstwo konkursów co na pewno wiele osób uwielbia.Konkursy bywają śmieszne, przewrotne, świeże i pomysłowe. Kreatywność pierwszorzędna, a i zabawa świetna. 9.Twarzą portalu są nie jakieś paniusie celebrytki, ale wybrana przez czytelniczki i kadrę pomaderiową ambasadorka oraz pozostałe laureatki. 10.Na portalu można znaleźć i dowiedzieć się o wielu specjalistach w różnych dziedzinach (tatuaże, makijaż, fotografia). Plusem Pom jest też łatwość w kontaktowaniu się z zarządzającymi portalem, miejsce na forum do kontaktowania się w różnych sprawach. Portal Pom jest nieco różowy, ale nieprzesłodzony z nutką drapieżności (czyt. działalność Samczego Oka). Jeśli szukacie idealnego serwisu urodowego to nie szukajcie, bo takiego nie ma.Pomaderia idealnym portalem nie jest, bo gdyby taka była, stałaby się zwyczajnie nudna.Jest po prostu ciekawym portalem trochę nietypowym, kontrowersyjnym, kreatywnym. Podoba mi się poza tym idea portalu, w którym dużą rolę odgrywają czytelnicy wpływający na przemiany serwisu,publikujący na niej swoje zdjęcia (a kadra je ogląda i poleca). Zapraszam na stronę:
czwartek, 08 marca 2012
Witajcie;) jestem ostatnio bardzo zabiegana, ale staram się regularnie pojawiać na moim blogu. Dziś mała porcja podsumowań kosmetycznych, a może nawet i postanowień: 1) bardzo polubiłam się z szamponem do włosów farbowanych oraz z brązami z Joanny 2)muszę jak najszybciej kupić krem do twarzy 3)zachorowałam na nowy zapach- muszę go mieć 4) wiosną zacznę dbać o stopy, ponieważ ostatnio stosowałam jedynie piling na stopy (trzeba nabyć jakiś krem itp.) 5)koniecznie kupić coś do paznokci (jakaś magiczna odżywka?) Dzień Kobiet minął dość miło- spotkała mnie też słodka niespodzianka.
Futrzak także miał dziś swoje święto, bo w końcu to też babeczka jest. Miłego wieczoru ;)
poniedziałek, 05 marca 2012
Jednym z moich nowych nabytków jest lakier do paznokci Miss Sporty Et Voila French Manicure. Mam bardzo delikatne paznokcie (są bardzo cienkie i szybko się łamią, wolno rosną), więc często sięgam po lakiery, które choć trochę mi zabezpieczą pazurki.Lakier kupiłam przypadkowo- był stosunkowo niedrogi oraz w ładnym, delikatnym kolorze.Nie toleruję na co dzień ciemnych i ostrych kolorów, a taki niby-zwyklak jest dla mnie idealny.Takie delikatnie różowawe lakiery poprawią nieco kolor moich paznokci, które często wydają się zbyt blade lub szaro-fioletowe.Paznokcie maluję nim niemal codziennie, ponieważ przypadkowe uderzenie paznokciem o cokolwiek powoduje szybkie łamanie się moich paznokci i powstają pod nim takie małe wylewy.Jestem więc skazana na częste stosowanie lakierów.Wiele osób przyjmuje różne preparaty poprawiające stan włosów i paznokci, ale ja nie mam do nich zaufania.Słyszałam, że po niektórych preparatach można się źle czuć, a i nie we wszystkich są dobre naturalne składniki.Nie jestem poza tym typem osoby, która zażywa często jakieś witaminy, rozpuszczalne tabletki czy kapsułki.Trzymam się od nich z daleka.Delikatne paznokcie miałam zawsze, więc nie oczekuję cudów po żadnych preparatach. Przejdźmy jednak do lakieru.Był niedrogi, co raczej wynika tez z jego jakości. Teoretycznie jak podaje informacja na buteleczce powinien utrzymać się do 7 dni.Teoria okazała się błędna.U mnie utrzymuje się jeden dzień no chyba żebym nie myła naczyń, niczego nie prała, nie sprzątała to może wtedy dłużej.Plusem jest delikatny jak na lakier zapach- nie drażni tak jak inne, jest ledwo wyczuwalny.Kolor jest bardzo ładny, prawie naturalny-podkreśla jedynie kolor płytki- co było moim celem.
Na zdjęciach według Was lakier może wypadać słabo, ale pamiętajcie,że mam bardzo jasną karnację, bladawe i kruche paznokcie.Na takich paznokciach lakier zawsze inaczej wygląda. Najczęściej nakładam 2-3 warstwy lakieru, aby płytka była bardziej twarda, ponieważ mam pazurki jak papierki.Mam dość krótkie paznokcie, ale wynika to z ich kruchości.Przy dłuższych szybciej mogłabym sobie je uszkodzić i spowodować pojawienie się mini-ranek pod paznokciami oraz czegoś, co najbardziej mnie nęka, czyli odklejenie się w wyniku nawet małego urazu płytki paznokciowej od skóry znajdującej się pod nią.Nie znoszę tego- strasznie szczypie i boli. Podsumowując lakier ten jest raczej przeciętny i nie kupię go już więcej.Szukam czegoś co jest trwalsze i bardziej utwardzi paznokcie.Zastanawiam się nad preparatem do paznokci Eveline. Może się na niego skuszę?
niedziela, 04 marca 2012
Jak wcześniej opisywałam pofarbowałam włosy i dlatego też zmieniłam szampon.Wybrałam szampon Joanny Ultra Color System.Nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego, ponieważ to z założenia tylko szampon.Muszę jednak przyznać,że sprawdził się na moich włosach.Na opakowaniu znajduje się ostrzeżenie, które mówi o tym, aby po umyciu włosów dokładnie umyć także ręce, ponieważ szampon może zabarwić skórę. Faktycznie szampon nieco ,,farbuje".Dlatego dodatkowo przy myciu włosów tym specyfikiem polecam Wam używanie ciemniejszych ręczników. Na jasnych pojawiają się pomarańczowe plamy.Szampon ma bardzo ciekawy czerwony kolor zmieniający się na włosach na bardziej pomarańczowy.Zapach jest typowy i przyjemny.Szampon bardzo dobrze się pieni i opakowanie jest wydajne. Nie dostałam po nim łupieżu, a włosy są błyszczące i miękkie. Po regularnym stosowaniu szamponu farbowane pukle są błyszczące i pojawiają się na nich ładne refleksy. Podsumowując: minusy: -brudzi ręce i ręczniki -zwyczajny zapach plusy: -kolor farby dłużej się utrzymuje+ładne refleksy -błyszczące ładne włosy -wydajne opakowanie -włosy nie są przesuszone ani matowe
sobota, 03 marca 2012
Wiele osób poznało już serię żeli Original Source.Ja skusiłam się na czekoladowo- miętowy, ponieważ uwielbiam takie połączenia.Żel ma ładny zapach identyczny jak czekoladki miętowe.Rzadko się zdarza, żeby zapach był aż tak podobny jak obiecuje nazwa. Konsystencje żelu mogę określić jako nieco rozwodniony budyń czekoladowy-nie jest to jakaś nieprzyjemna maź, ale taki budyniowy krem.Nie mam suchej skóry, więc po zastosowaniu żelu nie mogę się na nic poskarżyć.Miłym zaskoczeniem było dla mnie natomiast to, że podczas kąpieli żel miał bardzo intensywny zapach, natomiast na skórze pachnie bardzo delikatnie.Dla mnie to duży plus, ponieważ zbyt mocny zapach żelu plus dezodorant i perfumy stworzyłyby mieszankę zapachową niezbyt przyjemną. Przebywam najczęściej w suchych i ciepłych pomieszczeniach i taki mocny zapaszek mógłby być męczący.Żel ma ciekawe i estetyczne opakowanie.Podobno niektóre osoby z suchą skórą skarżyły się na ten żel,lecz mnie to nie dotyczy.Nie mam suchej skóry.Podsumowując żel spisał się bardzo dobrze i zaprzyjaźnimy się na dłużej.
Witajcie;) Nie było mnie na blogu kilka dni, ale miałam dużo spraw do załatwienia.Nazbierało się tego trochę ostatnio.Dzisiejszy wpis będzie wiosenny, bo przecież już czujemy wiosnę w powietrzu.Na trawnikach i klombach pojawili się pierwsi goście.
Włochacz również ucieszył się z poprawy pogody.
niedziela, 26 lutego 2012
Dziś notka o tym, co ostatnio używam,czyli o różnych paćkach na twarz i pilingach.
1.Antybakteryjna maseczka Dax z gruszką- ma delikatny gruszkowy zapach,ale nie taki typowy chemiczny tylko podobny do naturalnej dojrzałej gruszki.Dobrze oczyszcza i nie zauważyłam, żeby po tej maseczce tworzyły mi się plamy suchej skóry na twarzy.Jest skuteczna, ale jednocześnie delikatna.Oczywiście jest to tylko maseczka, więc nie zakładam, że będzie cudownym lekiem na problemy z cerą.Po nałożeniu na twarz nie szczypie i nie pojawiają się czerwone plamy po zmyciu. 2.Oczyszczająco-odżywcza maseczka Dermaglin jest gorsza.Bardzo wysusza skórę, więc stosuję ją niezbyt często.W małym stopniu zwęża pory i skóra po niej bardzo szczypie.Jeśli ktoś ma cerę wrażliwą to nie polecam Wam tego specyfiku.Skóra po zmyciu maseczki może być przez pewien czas lekko czerwona. 3.Maseczka arganowa-pachnie różami,wygładza skórę.Czasami można wyczuć delikatne szczypanie, ale nie podrażnia.Podobno jest dobra na blizny.Po zmyciu specyfiku skóra jest jakby delikatnie rozjaśniona, gładka, nie tworzą się suche skórki,pory są zwężone.
4.Piling żurawinowy-ma bardzo ładny zapach i przyjemny kolor.Wygładza skórę.Stosuję ten piling także do masażu zmęczonych stóp. 5.Piling kawowy pachnie jak połączenie kawy i czekolady mlecznej.Wygładza skórę,ale oczywiście nie zakładam,że zlikwiduje wszystkie problemy ze skórą.Piling to tylko piling.Ma delikatniejszy zapach niż ten żurawinowy. Miłego dnia;)
sobota, 25 lutego 2012
Witajcie.Dziś rano zamierzałam wypróbować próbkę podkładu Floslek.Dostałam odcień podkładu numer 2 i myślałam,że mi podpasuje, lecz niestety czekała mnie niemiła niespodzianka. Szkoda, ponieważ bardzo się cieszyłam z tego kosmetyku.Po otwarciu saszetki i maźnięciu podkładu na ręce (zawsze tak robię po otwarciu nowego opakowania,żeby niepotrzebnie nie musieć zmywać z twarzy) ukazała się ciemna pomarańczowa plama. Jedyne co zauważyłam więc to ładny zapach i fajną nietłustą konsystencję. Nie przetestowałam niestety tego podkładu i jedyne co mogę stwierdzić to, że osoby o ciemniejszej karnacji będą zadowolone z odcieni.Bladziuchy takie jak ja niestety musza szukać podkładu z innej firmy.Nie wiem ile odcieni podkładu oferuje firma Floslek, ale jeżeli numer 2 jest tak ciemny to przypuszczam,iż numer 1 także jaśniutki nie jest.Czasami tak mam,że ucieszę się na testowanie nowego kosmetyku a okazuje się,że kolor nie pasuje. Pozytywnie spisują się natomiast pozostałe produkty z tej firmy.Najbardziej przypadł mi do gustu krem bio-ochronny zimowy. Moje dłonie bardzo go polubiły.Szkoda tylko,że tak późno odkryłam ten krem, ponieważ można już odczuć zbliżającą się wiosnę. Dzisiejszy dzień spędziłam na sprzątaniu i leniuchowaniu.W domu zapachniało też pysznym ciastem.Jestem słodyczowym łakomczuchem, więc zauważę pojawienie się czegokolwiek słodkiego.
piątek, 24 lutego 2012
Co ostatnio testuję;) 1.Piling kawowy Joanna 2.Piling żurawinowy Joanna 3.Balsam do ciała Floslek-opuncja i biała herbata 4.Bio-ochronny krem zimowy Floslek 5.Anti Acne Make Up Floslek 6.Lakier do paznokci Miss Sporty
środa, 22 lutego 2012
Torebka to ta kategoria dodatków, którą zawsze bardzo zaniedbywałam.Efekt końcowy jest taki,że mam jedną zniszczoną torebkę do wszystkiego a także druga czarną małą.Marzy mi się mała kolekcja torebek.Wystarczy mi pięć egzemplarzy.
Zdjęcia pochodzą ze strony polyvore.
poniedziałek, 20 lutego 2012
Męczący dzień za mną.Trzeba przeżyć ten tydzień.Dziś zaczęłam testować mazidła z firmy Floslek.Nigdy wcześniej nie miałam ich produktów.Nie dlatego,że nie lubiłam tylko po prostu ot tak.Nie wszędzie można dostać ich mazidła.Dzisiaj zaczęłam testowanie balsamu do ciała z opuncją i białą herbatą oraz bio-ochronnego kremu zimowego z olejem ze słodkich migdałów. Do kremów do rąk byłam uprzedzona,ponieważ większość z nich jest obrzydliwie tłusta,niektóre śmierdzą i wyglądają jak tłuszcz lub wszystko brudzą.To wszystko razem sprawiało,że unikałam kremów do rąk.Nawet opisywany wcześniej krem na zimę z dermici był tłusty i zniechęcił tym mnie.Nawet z cudownie działającym kremem nie będę chodzić kilka godzin bez dotykania niczego.Tłustym kremom mówię nie.Krem z Floslek mnie zdziwił.Oczywiście na początku pomyślałam,że to kolejny niefajny tłuścioch.Nałożyłam miksturę na ręce a tu czekało mnie zdziwienie.To chyba najmniej tłusty krem ze wszystkich mi znanych.Szybko się wchłania i tworzy delikatną warstwę na dłoniach.Nie jest to jednak tłusta poświata.Plusem jest też ładny i delikatny zapach.Chyba się na dłużej zaprzyjaźnimy z tym kremikiem. Dla mnie najważniejsze jest to,że krem nie jest tłusty,szybko się wchłania i sprawia,że nie mam na rękach czerwonych, suchych plam od zimna.Zawsze zimą mam popękane dłonie z suchymi plamami i i małymi ranami.Niektóre tłuściochy wcale z tym nie walczą. Krem zimowy zaliczam do wielkich niespodzianek.Zaskoczył mnie.Dostaje 6+ http://www.floslek.pl/polska/kosmetyki.php?co=podstrona&id5=573&id_link=25&kat=SERIA%20%20ZIMOWA Do jutra pa pa;)
niedziela, 19 lutego 2012
Widziałam notkę na blogu Let's Talk Beauty o wynikach sprawdzania statystyk bloga.Często zaglądam na wyżej wymienionego bloga, ponieważ są tam różne ciekawostki. http://zjemtowszystko.blogspot.com/ Notka zainspirowała mnie również do przeglądnięcia statystyk i wyodrębnienia co ciekawszych haseł w wyniku, których znaleziono mojego bloga.Co prawda nie było tak szałowo jak na innych blogach,ale także znalazło się kilka perełek. Oto najciekawsze hasła: -balsam po goleniu nivea zielona konsystencja (shrekowy?) -balsam przyciąga mężczyzn (być może na bloga także) -bardzo ciemne brwi (gdzie?) -buty nietypowe, -brązowe spodnie jaka bluzka, -bluzka cekiny New Yorker (a kysz cekiny nie lubimy was) -fryzura rzymska, -asymetria włosy bombka, -aktorki z krągłą twarzą, -aktorka rak skóry (nie wiem kto tego szukał,ale mnie przeraził) -strój podróżnika XI w., -antowie, -antyki -upięcie styl wiejski (mieszczuchy nie skorzystają) -rolowanie włosów fryzura ( ?) -kuchenne starocie (dobrze,że nie rewolucje) -kubek a filiżanka porównanie (życiowy dylemat?) -opończa odzież, -średniowiecze makijaż ( ;D) -styl pasowy gotyk, -przedmioty z drewna |